Zagranica

Rozczarowujący debiut Deliveroo na giełdzie londyńskiej

Jeden z analityków zareagował komentarzem: "Deliveroo? Raczej Flopperoo" (ang. "flop" to "fiasko, klapa").

Podczas IPO na giełdzie w Londynie 31 marca br. aplikacja do dostarczania żywności Deliveroo zadebiutowała z wyceną na poziomie 7,6 mld funtów, najwyższą od czasu IPO grupy Glencore w 2011 r. według danych Dealogic. Warto dodać, że pierwotnie właściciele spółki rozważali jeszcze wyższą wycenę – 8,8 mld funtów. Jednak i tak Deliveroo straciło w pierwszym dniu notowań ok. 25% wartości rynkowej, co było jednym z najostrzejszych spadków dla dużych spółek w ostatnich latach.

W puli dla dużych inwestorów spółka sprzedała akcje o wartości 1,5 mld funtów, pozyskując wpływy brutto w wysokości ok. 1 mld funtów. Zamierza przeznaczyć je m.in. na rozwój sieci Editions – kuchni (tzw. dark kitchens) przygotowujących dania do odbioru przez kurierów. Kwota 500 mln funtów zasili dotychczasowych udziałowców, w tym firmę Amazon oraz współzałożycieli – Grega Orlowskiego i Willa Shu, byłego bankiera inwestycyjnego.

Zdaniem analityków nieudany debiut Deliveroo źle wróży ambicjom Wielkiej Brytanii, by przyciągać na tamtejszy rynek kapitałowy spółki technologiczne szykujące się do IPO, które mają do wybory parkiety w Nowym Jorku i Amsterdamie.

Według Bloomberga spółka wyceniła się zbyt wysoko, zwłaszcza biorąc pod uwagę niedawne kontrowersje dotyczące warunków pracy kurierów. Deliveroo znajduje się o “całe lata” od uzyskania rentowności na rynku dostaw jedzenia online, gdzie musi mierzyć się z ostrą konkurencją ze strony m.in. Ubera (Uber Eats) i Just Eat Takeway. Spółka chwali się jednak dynamicznym wzrostem wartości zakupów za pośrednictwem aplikacji – z 2,5 mld funtów w 2019 r. do 4,1 mld funtów w ub.r.